Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Rosyjskie embargo na polskie jabłka daje się we znaki sadownikom

Rosyjskie embargo na polskie jabłka daje się we znaki sadownikom

Fot. Pixabay.com/Domena publiczna

Producenci jabłek w kraju coraz bardziej odczuwają rosyjskie embargo na polską żywność. Do tej pory nie udało się pozyskać zbyt wielu nowych rynków zbytu i owoce zalegają w chłodniach.

W tej chwili w przechowalniach jest ich ponad jeden milion ton, z czego tylko 400 tysięcy ma być przeznaczonych do dystrybucji w Polsce.

- Są obawy, że będzie trudno sprzedać resztę jabłek bo wciąż niewiele eksportuje się na rynki zachodnie. Jeśli nie uda się ich sprzedać do końca czerwca może to oznaczać dla sadowników poważne straty finansowe - mówi profesor Eberhard Makosz, przewodniczący zarządu Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych.

Polska to czołowy producent jabłek w Europie. Rocznie produkuje się średnio około 3,5 milionów ton tych owoców. Przed nałożeniem rosyjskiego embarga najwięcej ich eksportowano do Federacji Rosyjskiej. W 2013 roku było to prawie 700 tysięcy ton.

Zobacz też: Prezes niemieckiej spółki krytykuje polityków. "Bierzmy przykład z Polaków"

IAR
Czytaj także
Polecane galerie
o-l-o
194.242.62.* 2016-02-19 08:30
Jabłka zalegają? To czemu po wprowadzeniu embarga przez Ruskich ich cena wzrosła dwukrotnie? Jakiś powód był skoro nagle zaczęły zalegać w chłodniach? Lepiej niech gniją ale ceny pośrednik nie obniży. Straciłby sęp, prawda?
edd1158
83.7.211.* 2016-02-16 15:52
W Polsce jest za dużo gospodarstw sadowniczych, przekroczono barierę zbytu a przez wiele lat siedziano na d.pie i sprzedawano Rosjanom w dużej części "na lewe papiery. Nie budowano sieci dystrybucji za granicą. To się teraz mści.
hiacynta
37.152.18.* 2016-02-15 19:53

rzeba ograniczyć produkcję do poziomu równowaznego,a nie narzekać.w gospodarce tak jest,że niektore firmy bankrutują,a w ich miejsce powstają nowe konkurencyjne i dochodowe.

Nie rozwiążemy problemu w ograniczaniu produkcji jabłek polskich, bo w 90% są one tak złe jakościowo, że nie da się sprzedać nawet 1 kg na wymagających rynkach Europy Zachodniej, w Singapurze czy w Japonii. Żaden klient polskich marketów nie wie co to jest dobrej jakości jabłko, i myślę, że ci co czytają to co piszę, też nie mają pojęcia. I nic nie rozumieją. Pyszne jabłko to: odpowiednia twardość i chrupkość, soczystość oraz odpowiedni balans między słodkością i kwasowatością. Przy jabłku deserowym musi być to zdecydowana dominacja smaku słodkiego (co innego na soki). Doświadczony sadownik wie co robić, ile trzeba zainwestować w produkcję, żeby to uzyskać i żeby jabłko utrzymywało te walory jeszcze na długo po wyjęciu z komory. Polskie jabłka jem jedynie wtedy, gdy dostaję je od znajomych liczących się producentów, o których wiem jak je produkują (nie chodzi o żadną tam ekologię). Coś wspaniałego. A jeżeli muszę kupować w sklepie, to kupuję austriackie. Tak, te czerwone. A polskie dobrej jakości jabłko powinno kosztować 4 zł ale nie za 1 kg tylko za 1 szt.
Zobacz więcej komentarzy (15)