Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

NIK: ubój gospodarski odbywa się często bez nadzoru weterynaryjnego

20
Podziel się:

Ubój gospodarski odbywa się często bez nadzoru weterynaryjnego - wynika z kontroli przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli. Stwarza to zagrożenia dla zdrowia ludzi - poinformował we wtorek wiceprezes NIK Mieczysław Łuczak.

NIK: ubój gospodarski odbywa się często bez nadzoru weterynaryjnego
(PAP/Rafał Guz)

Senacka komisja rolnictwa zapoznała się we wtorek z wnioskami z raportu NIK "Działania organów administracji rządowej na rzecz bezpieczeństwa żywności".

NIK stwierdziła, że nadzór nad ubojem gospodarczym zwierząt i handlem produktami pochodzącymi z tego uboju na rynku krajowym był niedostateczny. Kontrolerzy dopatrzyli się nieskuteczności w działaniach Inspekcji Weterynaryjnej, dotyczących bezpieczeństwa żywności, przede wszystkim w zakresie nadzoru nad ubojem zwierząt w gospodarstwach i utylizacją powstających tak odpadów szczególnego ryzyka - poinformował wiceprezes Izby.

Łuczak podkreślił, że "wytwarzanie na potrzeby własne wyrobów z mięsa nie może stanowić pretekstu, by pomijać kontrolę jakości zdrowotnej i wprowadzać je na rynek detaliczny". Zdaniem Izby, "system nadzoru powinien eliminować lub minimalizować ryzyko wprowadzania tych produktów na rynek".

Jak powiedział dyrektor Departamentu Rolnictwa i Rozwoju Wsi NIK Waldemar Wojnicz, z badania wynika, że kontrola nad bezpieczeństwem była zróżnicowana. Zaznaczył, że niedostateczny nadzór Inspekcji Weterynaryjnej oznaczał łamanie "żelaznych zasad" bezpieczeństwa żywności przez producentów, którzy np. nie przestrzegali obowiązku badania mięsa świń i dzików na obecność włośni czy handlowali takimi produktami na targowiskach bez wymaganych badań lekarsko-weterynaryjnych.

Zaznaczył, że skala szarej strefy takiego uboju była znaczna. W latach 2013-2014 nie objęto badaniami weterynaryjnymi ok. 2,5 mln świń i ok. 100 tys. tusz dzików. Ok. 95 proc. ubijanych w gospodarstwie cieląt była ubita poza kontrolą weterynaryjną - wyliczał Wojnicz.

Jak mówił "w ocenie NIK podstawowym źródłem nieprawidłowości jest usankcjonowanie tzw. uboju gospodarczego, który został dopuszczony na mocy art. 17 ustawy z 16 grudnia 2005 r. o "produktach pochodzenia zwierzęcego". Zauważył, że przyjęte rozwiązania nie sprzyjały prawidłowemu sprawowaniu nadzoru w gospodarstwach i praktycznie prowadziły do rozwoju szarej strefy. - Ubój zwierząt prowadzony był w nieodpowiednich warunkach, często nie mających nic wspólnego z humanitarnym uśmiercaniem zwierząt i właściwymi warunkami sanitarnymi podczas produkcji mięsa i przetworów - powiedział dyrektor. Dodał, że takie regulacje prawne zostały wprowadzone pomimo negatywnych opinii środowiska weterynaryjnego i branży mięsnej.

- Z uwagi na realne i bardzo duże ryzyko wynikające z niekontrolowanego wprowadzenia do obrotu krajowego niebadanego mięsa, wydaje się zasadne wprowadzenie obowiązku uboju zwierząt na użytek własny w rzeźniach pozostających pod pełną kontrolą służb sanitarno-weterynaryjnych - mówił. Wojnicz zaznaczył, że NIK upatruje szansę w zwiększeniu nadzoru poprzez planowaną od kliku lat reorganizację takiego nadzoru. Zmian wymaga też częstotliwość kontroli mięsa na targowiskach. Obecnie, zdaniem NIK, kontrole są zbyt rzadkie i nie wykrywają mięsa świń i cieląt pochodzącego z gospodarskiego uboju.

Najwyższa Izba Kontroli wnosi do prezesa Rady Ministrów o koordynowanie prac przy powoływaniu skonsolidowanej Inspekcji posiadającej uprawnienia do kontroli prewencyjnej, a ministrowi rolnictwa zwiększenie nadzoru nad funkcjonowaniem Inspekcji Weterynaryjnej oraz rozważenie zmian przepisów dotyczących uboju zwierząt gospodarskich na użytek własny, wyłącznie w zakładach pozostających pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej.

Wiceminister rolnictwa Ewa Lech ustosunkowując się do zarzutów NIK powiedziała, że obecnie w resorcie rolnictwa prowadzone są prace dotyczące konsolidacji różnych inspekcji odpowiadających za bezpieczeństwo żywności. Natomiast odnosząc się do uboju gospodarskiego stwierdzała, że minister rolnictwa opowiada się za tym, by nadal można było ubijać zwierzęta w gospodarstwach, choć nadzór weterynaryjny powinien być zwiększony.

Zwróciła uwagę, na bardzo duże rozbieżności w danych dot. uboju między GUS a ARiMR czy Inspekcją Weterynaryjną, które - jej zdaniem - trzeba wyjaśnić. W opinii Lech dane te są mocno zawyżone.

Kontrola prawidłowości i skuteczności nadzoru organów administracji rządowej nad bezpieczeństwem żywności przeprowadzona była z inicjatywy NIK. Badaniami objęto okres od 1 stycznia 2013 do 30 czerwca 2015, ale kontrolerzy brali też pod uwagę zdarzenia wcześniejsze i późniejsze, o ile miały one znaczenie dla zagadnienia bezpieczeństwa żywności.

Kontrola została przeprowadzona w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Głównym Inspektoracie Weterynarii, Głównym Inspektoracie Sanitarnym, Głównym Inspektoracie Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a także w ich oddziałach terenowych.

najważniejsze
promowane
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(20)
xxxx
6 lat temu
W tym obrzydliwym socjalizmie jak ktoś próbował sprzedawać coś w czym było 30% mięsa jako kiełbasę to szedł siedzieć. Teraz zostaje "Biznesmenem roku". Z hasłem "Sól drogowa tania i zdrowa"
Marek
6 lat temu
A sanepid w Polsce jeszcze jest bo nie widać aby ktoś dokonywał kontroli w sklepach jakości mięsa i wędliny. Kupuje się taki szajs a nie mięso i wędliny rzygać się chce na to wszystko.Wcześniej wyroby pachniały a swojskiej roboty to była pycha i pachniało a w sklepach to śmierdzi od tej wędliny i mięsa .
obserwator
6 lat temu
Za Niemca tez było ciężko ubić zwierzę mówiła babcia ale dawali sobie rade to i za UNI damy rade
Polak400
6 lat temu
To trzeba weterynarzy za zupę potrzepac na 100 zabitych świń w gospodarstwie każda mięsko było badanie tylko lekarz paragonu nie wystawił i stąd ta luka świnie zeszły a nie ma znaku ze badane
klhjgyftdrs
6 lat temu
Zadziwia mnie sposób postępowania w przypadku gospodarstw gdzie zwierzęta są obserwowane codziennie , ale nic nie pisze się na temat bardzo rozwiniętego kłusownictwa gdzi wyspecjalizowane bandy zabijają co sidła i ręce wpadnie i dystrybucja tego mięsa rozprowadza się pokątnie przez sklepy , tutaj może się kryć niebezpieczeństwo chorób bo tu weterynarza nikt nie wzywa i mięsa nie bada . Dodam jeszcze że z uboju gospodarskiego korzystają rolnicy , natomiast z kłusownictwa w e wsi w której mieszkam utrzymują się watachy nierobów i mają na picie .