Notowania

wyróżnione
13.06.2014 13:32

Wieś w mieście

Ule i uprawa warzyw na dachach wielkomiejskich wieżowców. To nie filmowa fikcja, ale prawdziwa rzeczywistość. Najbardziej znane na świecie miejskie farmy...

Podziel się
Dodaj komentarz

Ule i uprawa warzyw na dachach wielkomiejskich wieżowców. To nie filmowa fikcja, ale prawdziwa rzeczywistość. Najbardziej znane na świecie miejskie farmy działają od kilku lat w Detroit. Taka idea staje się coraz bardziej popularna w polskich miastach. Zaczyna się od uli, ale prawdziwym marzeniem ekologów jest uprawa pomidorów na 40 piętrze Pałacu Kultury i Nauki.

Stare zwyczaje wracają w nowej odsłonie i tak powróciła moda na miejskie rolnictwo. Jedną z jego pionierek była Czeszka mieszkająca w Nowym Jorku. Annie Novak na dachu opuszczonego magazynu na Manhattanie urządziła ogródek warzywny, w którym stanął także kurnik. W Polsce ekologią miejską na poważnie postanowił się zająć pan Kamil. - _ Po prostu dostarczamy pszczoły z ulami i opiekujemy się pszczołami dla osób prywatnych czy firm _ - mówi Kamil Baj z Pszczelarium.

Cały widz polega na tym, że ule stawiane są w miastach. W ogródkach działkowych na Mokotowie zamieszkała niedawno rodzina pszczela licząca ponad* 2 tysiące* osobników. Pasjonat pszczelarstwa jest przekonany, że jego działalność stanie się niebawem wszechobecnym trendem. - _ Zawsze podaję taki przykład Berlina albo Londynu, gdzie jest kilka tysięcy pszczół i uli stoi w tych miastach, jest setki pszczelarzy i pszczoły sobie dobrze radzą, jeśli są pod właściwą opieką - _przyznaje pomysłodawca projektu.

Na podobny pomysł wpadli ekolodzy z Greenpeace, stawiając tzw. hotele dla pszczół na terenie największych miast w całej Polsce. - _ W naszej akcji stawiamy według naszego rozeznania 5 -gwiazdkowe hotele, recepcja otwarta 24- ha na dobę, zapraszamy wszystkie zapylacze _- mówi Katarzyna Jagiełło z Greenpeace Polska.

Takie hotele to domki wypełnione np. pokruszoną cegłą, słomą czy gruzem. Znajdują w nich schronienie owady zapylające. Do takiej inicjatywy włączyło się miasto Łódź. Drewniane budki można tam spotkać w większych parkach. To jednak nie koniec. Urzędnicy miejscy z Łodzi zezwolili na stawianie* pasiek* na terenie miasta. - _ Rada wyszła naprzeciw, jest nowelizacja uchwały Rady Miejskiej i w tej chwili na części miasta jest dopuszczalne hodowanie pszczół _- twierdzi dr * Arkadiusz Jaksa*, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej w Łodzi.

Zapytaliśmy co o tym sądzą mieszkańcy. - _ Centrum miasta, to ani dla pszczół nie byłaby wygoda, ani dla mieszkańców, bo jednak z małymi dziećmi dużo jest osób uczulonych na jad pszczeli _ -, - _ Ja pamiętam dobrze komunę i żyję w bloku budowanym w 1965 roku z wielkiej płyty, w którym jest wiele substancji szkodliwych, więc ugryzienie pszczoły jest ekologiczne, bo jeśli się nie jest uczulonym to wszystko jest okej _ - twierdzą łodzianie.

Władze Łodzi do takiego pomysłu przekonywał pszczelarz z wieloletnim doświadczeniem, który przyznaje, że miód zbierany z miejskich pasiek jest równie pyszny jak ten z uli ustawianych na odludziu. - _ To, że miód jest zbierany w mieście nie ma żadnego znaczenia, on jest równie czysty, pszczoły mają umiejętność tak robienia, żeby nie znosić nektaru z kwiatów, które są skażone _ - mówi Zbigniew Szymański z Kurpiowsko- Mazowieckiego Związku Pszczelarzy w Ostrołęce. Jedynym ograniczeniem dla hodowców pszczół jest zakaz stawiania uli na balkonach. Na terenie Łodzi oprócz pszczół można też hodować drób i króliki, a na obrzeżach miasta świnie, krowy i konie. -_ W tym roku chcemy wydzielić takie obszary w parkach, gdzie liście nie będą sprzątane, dzięki czemu dla jeży i innych żyjątek stworzymy lepsze warunki bytowania _ - dodaje dr Jaksa.

Źródło : Informacja prasowa

Tagi: wyróżnione, aktualności, informacje, promowane, wiadomości rolnicze
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz