Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Czesko-polska wojna o żywność. Nie wpuszczą polskich recydywistów

Czesko-polska wojna o żywność. Nie wpuszczą polskich recydywistów

Fot. Lukasz Ostalski/REPORTER

Czesi wystawią żółtą kartkę polskim producentom żywności. Raz zakwestionowany produkt będzie sygnałem dla tamtejszej inspekcji jakości. Jeśli ponownie normy nie zostaną spełnione, poszczególni producenci dostaną zakaz eksportu.

Czeski minister rolnictwa Miroslaw Toman miał zapowiedzieć, że jeśli polscy producenci żywności znów sprzedadzą produkty nieodpowiadające normom, zakaże im eksportu – pisze "Puls Biznesu".

To kolejna odsłona trwającej od co najmniej 5 lat wojny czesko-polskiej o żywność. Jabłka, jajka, mięso, sól, a nawet świecąca szklarnia i halucynogenna herbatka były tematami głośnych skandali.

Czeska Państwowa Inspekcja Rolno-Spożywcza raz po raz zgłasza przypadki, w których jakość polskich produktów jest kwestionowana.

Czesi, Niemcy i Słowacy blokują import polskiej żywności:

 

 

Sprzedawane w sieci Kaufland polskie herbatniki z kawałkami czekolady i rodzynkami miały zawierać ponad 100 razy więcej orzeszków ziemnych, niż można uznać za „śladowe ilości”, jabłka miały być nafaszerowane pestycydami, a szynka z Wielkopolski zawierać znacznie mniej mięsa, niż wykazywał skład – wylicza "Puls Biznesu".

Jak pisze dziennik, polskie ministerstwo rolnictwa nie odniosło się do kwestii ewentualnych sankcji, jakie na poszczególne polskie firmy miałyby nałożyć czeskie władze.

Konflikt między Czechami a Polską zaczął się na początku 2012 roku, kiedy wybuchła tzw. afera solna. Czeska izba producentów żywności ostrzegła konsumentów przed kupowaniem jedzenia z Polski ze względu na możliwą zawartość soli przemysłowej, a szef czeskiej Inspekcji Rolnej ostro skrytykował Polskę za niedostarczenie informacji na ten temat.

Ale nie tylko sól była solą w oku Czechom. Na cenzurowanym było już polskie mięso, a w listopadzie 2016 roku Czesi zdecydowali o zniszczeniu 5 mln polskich jaj. Chodziło o zagrożenie skażeniem salmonellą z jajek polskiej firmy Fermy Drobiu Woźniak.

Głośnym skandalem skończyła się antypolska kampania, którą rozpoczął jeden z czeskich lokalnych producentów okien. Svet Oken w reklamie przekonywała czeskich konsumentów, że unikną kłopotów, jeśli nie będą kupować polskich okien. Polscy producenci wystosowali wówczas pisma z protestem do czeskiego odpowiednika Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Inspekcji Handlowej.

Trochę inne światło rzuca na sprawę jednak to, co wyszło na jaw w grudniu 2014 roku. Czeskie służby otrzymały specjalną instrukcję, która zaleca szczególnie dokładne kontrolowanie artykułów spożywczych pochodzących z Polski. Dokument zatytułowano: "Nadzwyczajna kontrola bezpieczeństwa i jakości oraz oznaczenia wybranych rodzajów artykułów spożywczych pochodzących z Polski".

Zobacz również: Polska herbata nie wywoła halucynacji. Czesi otrzymali wyniki badań

Czesi zapewniają, że chodzi jedynie o wyeliminowanie nieuczciwych dostawców z zagranicy. Polscy producenci żywności działający na czeskim rynku głośno mówią o szykanach i czarnym PR czy dodatkowych wymogach dokumentacyjnych i certyfikacyjnych. Składali nawet w tej sprawie skargi w Parlamencie Europejskim.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Czytaj także
Polecane galerie