Sadownicy podnieśli bunt. Zmowa cenowa, Rosja i klęska urodzaju

Sadownicy podnieśli bunt. Zmowa cenowa, Rosja i klęska urodzaju

Fot. BOGDAN SARWINSKI/EastNews

Ceny owoców i warzyw są nawet o połowę niższe niż przed rokiem. Przetwórnie skupują płody rolne poniżej kosztów produkcji, a w sadowników, prócz rosyjskiego embarga, uderzają obniżone unijne normy. - Winne są zarówno czynniki makroekonomiczne, jak i wciąż obowiązujące embarga. Sytuacja jest trudna – przyznają eksperci.

Wiśnie już teraz kosztują 1 zł za kg przy kosztach produkcji sięgających około 2 zł. Podobne problemy mają również plantatorzy malin czy jagód. Nie inaczej jest z jabłkami. W skupach przetwórcy płacą za nie 15 gr za kilogram. To cena, która nawet nie pokrywa kosztów produkcji. Zdaniem sadowników, wszelkie minima zaczynają się od 40 gr za kilogram. Dlatego też postanowili podnieść bunt.

Związek Sadowników RP uważa, że koncerny świadomie zaniżają cenę poprzez zmowę. "Zakłady przetwórcze od początku tego sezonu drastycznie i bezpodstawnie zaniżają ceny owoców. Argumenty od lat są takie same - nadprodukcja i niskie ceny koncentratu na świecie. To kłamstwo i gra marketingowa" – można przeczytać w komunikacie ZSRP.

Eksperci winę za obecną sytuację widzą raczej w światowej nadprodukcji. - To efekt urodzaju owoców, a szczególnie warzyw - ich ceny spadły miesiąc do miesiąca o prawie 12 proc. – komentuje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.

Również Jakub Olipra, ekspert sektora rolnego Credit Agricole, przyznaje, że sytuacja jest z pewnością trudna, ale ma to związek z globalnym trendem.

Sadownicy wychodzą na ulicę

"Nie możemy kolejny rok dać się rozegrać przetwórcom! To ostatni moment na reakcję i podjęcie konkretnych działań! Jedyną skuteczną metodą jest zablokowanie im możliwości zarabiania pieniędzy poprzez brak dostaw surowca!" – zagrzewa sadowników do wyjścia na ulicę ZSRP.

 

Związkowcy zaapelowali także, aby wstrzymać dostarczanie owoców do punktów skupu, dopóki cena nie zostanie podniesiona. Liczą też na wspólny front sadowników zrzeszonych pod hasłem "Nie sypię przemysłu po 15 groszy".

"Związek Sadowników RP od wielu lat prowadzi działania mające na celu wprowadzenie ceny minimalnej i umów kontraktacyjnych. Niestety bezskutecznie! Dlaczego? Nie jesteśmy zorganizowani! Nie ma wśród nas jedności i bez skrupułów wykorzystują to przetwórcy!" – możemy przeczytać w opublikowanym apelu.

Będzie lepiej czyli gorzej

Problem w tym, że obecna klęska urodzaju to nie koniec. Szczyt sezonu przypadnie bowiem na październik. Z danych publikowanych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że urodzaj dopisze. Tegoroczne zbiory jabłek w Polsce mają być na poziomie aż 3,5 mln ton. Jednak jak szacują eksperci, potrzeba najwyżej 3 mln ton na to, aby zagospodarować rynek przy opłacalnych dla producentów cenach.

Ekspert sektora rolnego Credit Agricole przypomina również, że przy nadprodukcji w polskie rolnictwo uderza brak nowych rynków zbytu - polityka i ograniczające eksport embarga. Jak przypomina Związek Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej, to polscy sadownicy jako pierwsi zostali dotknięci skutkami trwającego od 2014 r. rosyjskiego embarga. Wiosna bieżącego roku dla wielu z nich była szczególnie niekorzystna.

Dziś cały polski eksport jabłek szacowany jest na około 970 tys. ton rocznie. Wzrósł on przede wszystkim do krajów Afryki północnej, a szczególnie do Egiptu, jak i na Wschód – głównie na Białoruś, gdzie polscy sadownicy sprzedali 400 tys. ton jabłek.

- Mimo tego wciąż nie udało się zrównoważyć eksportu jabłek. Pomimo reeksportu przez Białoruś, zagospodarowaliśmy ledwie 20 proc. utraconego rynku w wyniku rosyjskiego embarga - wylicza analityk Jakub Olipra.

Zapłacą za wycofanie z rynku

Straty polskiej branży sadowniczej są na tyle istotne, że 5 września rząd w trybie pilnym przyjął specjalne rozporządzenie, które ma umożliwić pomoc producentom owoców i warzyw. Jak podała Polska Agencja Prasowa, rząd zapłaci rolnikom za wycofanie z rynku wybranych owoców i warzyw do 30 czerwca 2017 r.

W myśl rozporządzenia produkty te będzie można przeznaczyć do bezpłatnej dystrybucji lub na inne cele np. paszę dla zwierząt lub spalanie w biogazowi w celach energetycznych. W ten sposób ograniczona zostanie podaż tych produktów na rynku krajowym, a w rezultacie możliwe będzie ustabilizowanie cen oferowanych za nie producentom.

W sumie maksymalnie 200 ton będzie mógł wycofać rolnik indywidualny, aby liczyć na wsparcie finansowe od rządu. Dla jednej organizacji producenckiej limit wynosi 20 tys. ton.

Polscy producenci będą mogli otrzymać pomoc za wycofanie: 90 400 ton jabłek i gruszek, 10 900 ton pomidorów, marchwi, papryki słodkiej oraz ogórków i korniszonów, 500 ton śliwek i winogron stołowych, 600 ton brzoskwiń. Wycofywane z rynku owoce i warzywa - bez względu na ich przeznaczenie - muszą spełniać wymagania jakości handlowej - o czym pisaliśmy już w money.pl.

Nie tylko Rosja

Jednak kłopoty sadowników nie kończą się na rosyjskim embargo. W czwartek 8 września, jedna z najbardziej popularnych sieci hipermarketów w Szwecji - ICA, wycofała ze sprzedaży polskie jabłka. W sumie 19 ton.

Jak wyjaśniają szwedzkie służby sanitarne, powodem decyzji było przekroczenie przez polskich producentów unijnych zaleceń dotyczących pestycydów. Unia na początku roku drastycznie obniżyła dopuszczalne normy z 0,5 miligrama na kilogram do 0,01 miligrama. Podparła się wówczas badaniami stwierdzającymi możliwość szkodliwego wpływu tych środków na system nerwowy człowieka.

Zmiany w dopuszczalnych normach
UprawaDotychczasowy poziom NDP dla chloropiryfosuNowy poziom NDP dla chloropiryfosu
Ziemniaki 0,05 mg/kg 0,01 mg/kg
Jabłonie 0,5 mg/kg 0,01 mg/kg
Buraki Cukrowe 0,2 mg/kg 0,05 mg/kg
Kapusta głowiasta biała 1 mg/kg 0,01 mg/kg
Źródło: Związek Sadowników RP


Polskie jabłka, które trafiły do Szwecji, miały zawierać 0,08 miligramów związku chemicznego chloropiryfos na kilogram – podała krajowa telewizja SVT. Szwedzkie służby sanitarne już zawiadomiły o tym fakcie Komisję Europejską.

 

rolnictwo, jabłka, sadownicy, pestycydy, agrobizens
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
BABCIA EWA
2016-09-20 16:52
WYBRALIŚCIE PISNIERZĄD TO OD ICH DOMAGAJCIE SIĘ POMOCY A PRZY OKAZJI SAMI NA WŁASNĄ RĘKĘ SZUKAJCIE ODBIORCÓW
wolf
2016-09-15 11:52
ciagle skomla rolnicy ze dokładaja, a skad maja marzyny za setki tysiecym wille, luksusowe samochody??????
jajan
2016-09-15 05:32
jest nadprodukcja to normalnie część firm bankrutuje ii wszystko wraca do normy.byłby czas aby zakończyć ten komunizm na wsi.nie umieją sprzedać niech bankrutują .
Pokaż wszystkie komentarze (114)