Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Liczba małych sklepów w Polsce gwałtownie maleje. Warzywniaki i targi padają jeden po drugim

Liczba małych sklepów w Polsce gwałtownie maleje. Warzywniaki i targi padają jeden po drugim

Tylko w 2016 roku ubyło w całej Polsce aż 800 warzywniaków. Fot. Karol Makurat/Eastnews
Tylko w 2016 roku ubyło w całej Polsce aż 800 warzywniaków.

Kolejny rok z rzędu gwałtownie spada liczba małych, rodzinnych polskich sklepów - wynika z najnowszych danych GUS. Jeśli nic się nie zmieni, to za parę lat warzywniaków nie będzie wcale. To problem także polskich rolników, którzy przez rynki hurtowe zaopatrują rodzimy handel. Na półki supermarketów dużo trudniej jest im się wbić. Nikt nie zamierza czekać na koniec z założonymi rękami. Największy rynek hurtowy w Polsce - Bronisze - właśnie rusza z nową ofertą warzyw premium.

- Za komuny nie było supermarketów, więc był ruch w biznesie. Były natomiast rygorystyczne przepisy, na przykład nie można było sprzedawać warzyw pierwszego i ekstra gatunku. To był przywilej sklepów państwowych. Dziś niby z produktem nie ma problemu, ale ruchu nie ma - mówi money.pl pani Janina Żurowska-Filipek.

Jej rodzina od 1944 roku prowadzi na Saskiej Kępie niewielki sklepik z warzywami i owocami. Od 1956 roku działają przy ul. Zwycięzców 22. Punkt ma zaledwie 12 metrów, ale przez ponad pół wieku żywił nie tylko mieszkańców prestiżowej warszawskiej dzielnicy, ale także trzy pokolenia rodziny pani Janiny.

- Ja to już tylko robię z pasji. Pyta pan czy wyciągam z tej lokalizacji kilka tysięcy miesięcznie? Proszę nie żartować. Ja mam trzy supermarkety w promieniu kilkuset metrów. Dwa inne działające zaraz obok mnie małe sklepiki zbankrutowały. Ja już mam emeryturę i tylko dzięki temu mogę jeszcze się w to bawić - opisuje.

Jeszcze parę lat i warzywniaków nie będzie

Pani Janinie nie pomogła nawet moda na zdrowe żywienie, jarmuż i humus. Choć ma te produkty na półkach, to sprzedaży tym nie ratuje. Podobnie jak setki innych podobnych do niej sklepów.

Liczba warzywniaków spada. I to gwałtownie. Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego opublikowanych pod koniec września, w ostatnim roku ubyło ich aż 800. To spadek aż o 14 proc. Obecnie GUS szacuje, że w Polsce jest już tylko 5100 sklepików wyspecjalizowanych w sprzedaży warzyw i owoców. Dla porównania samych Biedronek jest u nas już ok. 2,7 tys.

Spadki widać także wśród małych sklepów ogólnospożywczych. Ich liczba w rok zmalała aż o 2 tys. Aktualnie jest ich już tylko 80 tys. Maleje nawet liczba targowisk. Osoby podążające za modą na zdrową żywność widocznie wybierają supermarkety i dyskonty.

"Liczba targowisk stałych zmniejszyła się o ok. 1 proc. W porównaniu z rokiem poprzednim ogólna powierzchnia targowisk stałych zmniejszyła się o blisko 2 proc." - podaje GUS.

To się liczy: warzywniak rzuca wyzwanie sieciom. Nie chcą sprzedawać "plastikowego" jedzenia

 

 

Wpływy do budżetów z opłaty targowej spadły aż o 7,5 proc., co też może sugerować, że nawet jak targowisko działa, to nie ma na nim zbyt wielu handlarzy. Jedyna pozytywna informacja to wzrost liczby ryneczków działających sezonowo. Nie jest on jednak oszałamiający, bo wynosi ledwo 2,5 proc.

Pada sklep, potem rynki hurtowe. A na końcu problem mają rolnicy

Problem zaczyna być na tyle poważny, że dostrzegają go nawet rynki hurtowe. To głównie one zaopatrują małych sklepikarzy, bazarki czy sprzedawców wystawiających towar na ulicach. Gdy cała Polska jeszcze smacznie śpi, kupcy jadą swoimi mercedesami vito, renault kangoo czy fordami transitami na zlokalizowane pod dużymi miastami hale. O godzinie 5-6 kończą zakupy, a dwie godziny później otwierają swoje sklepiki.

Ostatnio jednak biznes nie idzie. Dlaczego? Duże sieci handlowe postawiły bowiem na promocję swoich działów owocowo-warzywnych. Lidl ma swój Bazarek, Biedronka odpowiedziała Ryneczkiem, a Netto akcją Zdrowy Wybór. Owoce i warzywa promuje też Tesco. Coraz częściej duże sieci nie tylko organizują promocję na jabłka czy kapustę, ale też edukują konsumentów. A do tego wydają miliony na akcje takie jak Świeżaki.

Nawet na półkach dyskontów ziemniaki są już do gotowania, frytek czy sałatki. Drobni sprzedawcy mają więc poważnego konkurenta i coraz mniej atutów w ręku. A jeśli oni będą tracić, to straci też polski rolnik, którego gospodarstwo nie jest duże i łatwiej mu sprzedać na rynku hurtowym niż wielkiej sieci spożywczej. Jak on zacznie tracić, to dalej problemy będzie mieć rynek hurtowy. Cała misterna układanka się zawali.

- Na razie u nas na Rynku w Broniszach jeszcze nie widzimy drastycznych spadków, a nawet jest lekki wzrost. Kluczowymi partnerami są dla nas producenci i kupujący. Musimy wspomagać i jednych, i drugich interesariuszy - mówi Joanna Kozłowska, wiceprezes Bronisz.

Najnowszy pomysł to więc edukacja sprzedawców i nowe produkty. Skoro sieci handlowe mają bio warzywa, to my też chcemy je sprzedawać – stwierdzili przedstawiciele rynków hurtowych. Największy z nich - właśnie podwarszawskie Bronisze - właśnie zaczął wdrażać program partnerski dla sklepów o nazwie Z Bronisz. Na razie w ich sieci jest już kilkanaście punktów. Wprowadza też do sprzedaży produkty pod tą samą marką.

- Chcemy, żeby klient się zatrzymał, sprawdził, jakie warzywo jest do czego, co z niego można ugotować. Trudno sobie wyobrazić taką sytuację w dużym markecie. Tam jesteśmy -z całym szacunkiem - tylko numerami. A przecież nawet marchewki są różnego rodzaju: inne do zupy, a inne na sok - przekonuje Grzegorz Pastuszka z firmy Bejo, która produkuje nasiona i współpracuje z Broniszami.

Czy koncept się przyjmie? Od lat w podobny sposób działają u nas hurtownie spożywcze, które dostrzegły, że jak się branża nie jednoczy i nie promuje razem, to szans na przetrwanie nie ma. Dziś marki takie jak Groszek, abc czy Lewiatan mają po kilka tysięcy punktów. Może więc i z warzywniakami się uda?

gus, sklep, hurt, bronisze, liczba sklepów, warzywniak
Czytaj także
Polecane galerie
dudek
2017-10-18 11:58
z powodu duzych obciążeń fiskalnych mają wysokie ceny i muszą padać takie są wilcze prawa pisrynku.
emeryt
2017-10-17 16:50
I dobrze!!! Mają ceny dwukrotnie większe to padają... Myślą, że ludzie nie mają mózgów i nie potrafią liczyć !!!!
dfgh4532
2017-10-05 17:43
Niech podwyższają ceny to będą mieli więcej klientów!!!!!!!!!!!!! Barany powinni kupować bezpośrednio od rolników a nie od handlarzy to wszystko by było tańsze!!!
Pokaż wszystkie komentarze (129)